Umowa wspólników czy umowa spółki – punkt wyjścia do decyzji Konflikt wspólników rzadko wybucha nagle. Poprzedza go zwykle okres narastających rozbieżności co do kierunku rozwoju, polityki dywidendowej, obsadzenia zarządu albo warunków wejścia inwestora. Gdy spór dojrzewa, okazuje się, że sama umowa spółki – najczęściej zawarta na wzorcu i nigdy później nieczytana – nie zawiera żadnego mechanizmu rozstrzygnięcia. Wówczas powraca pytanie, czy i w jakim zakresie relacje wspólników powinna regulować odrębna umowa wspólników, określana też jako shareholders’ agreement.
Odpowiedź wymaga rozróżnienia dwóch płaszczyzn. Umowa spółki jest aktem ustrojowym, jawnym i skutecznym wobec wszystkich; umowa wspólników pozostaje kontraktem, poufnym i wiążącym wyłącznie jej strony. Dobrze zaprojektowany ład korporacyjny rozkłada postanowienia pomiędzy oba dokumenty, przypisując każdemu to, co w danym reżimie rzeczywiście działa. Błędne umiejscowienie klauzuli bywa kosztowne – zapis, który miał chronić wspólnika, okazuje się wobec spółki bezskuteczny. Zapraszamy do kontaktu z Kancelarią w celu zaprojektowania struktury dopasowanej do konkretnej spółki i układu sił pomiędzy wspólnikami.
Umowa wspólników w spółce z o.o. – charakter prawny i granice swobody Umowa wspólników jest umową nienazwaną, opartą na zasadzie swobody umów z art. 353¹ Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym strony mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Nie podlega zgłoszeniu do KRS i nie trafia do akt rejestrowych, które na podstawie art. 10 ust. 1 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym może przeglądać każdy. Poufność stanowi jej zasadniczą przewagę nad umową spółki – i jednocześnie zapowiedź jej podstawowego ograniczenia.
Ograniczenie to wynika z art. 159 Kodeksu spółek handlowych: jeżeli wspólnikowi mają być przyznane szczególne korzyści albo mają zostać na niego nałożone obowiązki wobec spółki inne niż wniesienie wkładu, należy to dokładnie określić w umowie spółki – pod rygorem bezskuteczności wobec spółki. Umowa wspólników wiąże zatem wyłącznie swoje strony. Spółka nie jest nią związana, chyba że sama do niej przystąpi, a jej naruszenie nie unieważnia czynności dokonanej wbrew uzgodnieniom, lecz rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą wobec pozostałych wspólników.
Drugim, znacznie rzadziej dostrzeganym ograniczeniem jest czas trwania. Według przeważającego poglądu umowa wspólników zawarta na czas nieoznaczony stanowi zobowiązanie bezterminowe o charakterze ciągłym, a takie – zgodnie z art. 365¹ Kodeksu cywilnego – wygasa po wypowiedzeniu przez dłużnika lub wierzyciela, przy braku terminów umownych, ustawowych lub zwyczajowych nawet niezwłocznie. Cała konstrukcja ochronna może w ten sposób przestać obowiązywać z dnia na dzień, i to w momencie, w którym jest najbardziej potrzebna. W doktrynie sporne pozostaje zarówno to, czy umowa wspólników ma rzeczywiście charakter ciągły, jak i to, czy wypowiedzenie umowy wielostronnej prowadzi do jej wygaśnięcia w całości, czy jedynie do wystąpienia jednej ze stron – tym większe znaczenie ma wyraźne uregulowanie tej kwestii w samej umowie.
Remedium stanowią: zawarcie umowy na czas oznaczony, długi umowny okres wypowiedzenia oraz klauzula utrzymująca w mocy postanowienia o poufności, zakazie konkurencji i karach umownych. Także te rozwiązania mają jednak granice – bardzo długi czas oznaczony oraz klauzula automatycznego przedłużania na kolejne okresy bywają kwalifikowane jako próba obejścia zakazu zobowiązań wieczystych, dlatego okres obowiązywania warto powiązać z realnym horyzontem inwestycyjnym wspólników.
Klauzule korporacyjne – co musi znaleźć się w umowie spółki Część mechanizmów ochronnych działa wyłącznie wtedy, gdy zostanie wpisana do umowy spółki. Należy do nich ograniczenie zbywalności udziałów: zgodnie z art. 182 § 1 KSH umowa spółki może uzależnić zbycie udziałów od zgody spółki albo ograniczyć je w inny sposób. Tylko taka klauzula wywołuje skutek wobec osób trzecich; odpowiadające jej zobowiązanie zamieszczone wyłącznie w umowie wspólników wiąże jedynie wspólników i nie blokuje samej transakcji. Warto pamiętać, że przy uzależnieniu zbycia od zgody spółki zastosowanie znajdują – o ile umowa spółki nie stanowi inaczej – art. 182 § 3–5 KSH: zgody udziela zarząd w formie pisemnej, w razie odmowy sąd rejestrowy może pozwolić na zbycie, jeżeli istnieją ważne powody, a spółka może w wyznaczonym terminie przedstawić innego nabywcę.
Podobnie jest z sukcesją. Art. 183 § 1 KSH pozwala ograniczyć lub wyłączyć wstąpienie do spółki spadkobierców na miejsce zmarłego wspólnika, wymaga jednak, aby umowa spółki określała warunki spłaty spadkobierców niewstępujących do spółki – pod rygorem bezskuteczności samego ograniczenia. Pominięcie warunków spłaty jest jednym z najczęściej spotykanych błędów.
Wyłącznie w umowie spółki umieszcza się także udziały uprzywilejowane co do głosu (art. 174 § 2 i 3 KSH). Granice tego uprzywilejowania wyznaczają dwa różne przepisy. Art. 174 § 4 KSH dopuszcza nie więcej niż trzy głosy na jeden udział. Natomiast to, że uprzywilejowanie głosowe może dotyczyć wyłącznie udziałów o równej wartości nominalnej, wynika z art. 242 § 1 w związku z art. 153 KSH – przy udziałach o nierównej wysokości obowiązuje bowiem reguła z art. 242 § 2 KSH, zgodnie z którą na każde 10 złotych wartości nominalnej przypada jeden głos. Rozróżnienie to ma znaczenie praktyczne: decyzja o modelu udziałowym zapada już przy zakładaniu spółki i przesądza o tym, czy uprzywilejowanie głosowe będzie w ogóle dostępne.
Najmocniejszym instrumentem pozostają uprawnienia przyznane osobiście oznaczonemu wspólnikowi – typowo prawo powołania członka zarządu lub rady nadzorczej. Ich siła wynika z art. 246 § 3 KSH: uchwała zmieniająca umowę spółki, która uszczupla prawa przyznane osobiście poszczególnym wspólnikom, wymaga zgody każdego wspólnika, którego dotyczy. Uprawnienia takiego nie da się zatem odebrać większością głosów, co czyni je realnym zabezpieczeniem wspólnika mniejszościowego. Warunkiem skuteczności jest jednak dokładne określenie uprawnienia w umowie spółki wraz ze wskazaniem uprawnionego – ogólnikowa redakcja klauzuli otwiera pole do sporu o to, komu i w jakim zakresie prawo przysługuje.
Klauzule obligacyjne – zobowiązania wspólników i sankcje za ich naruszenie W umowie wspólników umieszcza się to, co nie wymaga skuteczności wobec osób trzecich, a wymaga poufności i elastyczności. Standardowy katalog obejmuje prawo pierwszeństwa nabycia udziałów, czasowy zakaz zbywania udziałów (lock-up), klauzule drag along i tag along, zobowiązania dotyczące polityki dywidendowej i finansowania spółki, zasady obsadzania organów, rozszerzone obowiązki informacyjne wykraczające poza ustawowe prawo kontroli z art. 212 KSH oraz zakaz konkurencji. Ten ostatni zasługuje na podkreślenie: Kodeks spółek handlowych ustanawia zakaz konkurencji wyłącznie wobec członków zarządu (art. 211 KSH) i nie przewiduje go dla wspólnika. Wobec wspólnika zakaz musi zatem wynikać z umowy – w przeciwnym razie po prostu nie obowiązuje.
Przy lock-upie i prawie pierwszeństwa warto pamiętać o wymiarze czasowym. Ustawowe limity z art. 338 KSH – pięć lat dla umownego ograniczenia rozporządzania akcją i dziesięć lat dla prawa pierwokupu lub innego prawa pierwszeństwa – dotyczą spółki akcyjnej i do spółki z o.o. wprost nie mają zastosowania. Nie oznacza to jednak dowolności: bezterminowe wyłączenie możliwości wyjścia ze spółki naraża klauzulę na zarzut sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 KC), dlatego ograniczenia obligacyjne należy zamykać wyraźnym terminem.
Sankcją naruszenia tych zobowiązań jest co do zasady kara umowna. Zgodnie z art. 483 § 1 Kodeksu cywilnego można ją zastrzec wyłącznie na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania niepieniężnego. Zobowiązania typu „nie zbywaj udziałów”, „przystąp do transakcji” czy „nie prowadź działalności konkurencyjnej” ten warunek spełniają. Nie spełnia go natomiast zobowiązanie do wpłaty na rzecz spółki – pożyczki wspólnika, dopłaty czy pokrycia podwyższonego kapitału w gotówce – które ma charakter pieniężny; zastrzeżona na ten wypadek kara umowna jest nieważna. Odrębnie należy oceniać zobowiązanie do oddania głosu za podwyższeniem kapitału oraz do złożenia oświadczenia o objęciu udziałów: przeważa pogląd, że są to zobowiązania niepieniężne, choć przy zbyt bliskim powiązaniu kary z samą kwotą dokapitalizowania pojawia się ryzyko zarzutu obejścia art. 483 § 1 KC. Bezpieczniejszą konstrukcją pozostaje opcja nabycia udziałów po cenie sankcyjnej albo mechanizm rozwodnienia wspólnika, który nie uczestniczy w podwyższeniu. Warto też pamiętać, że dopłaty wymagają podstawy w umowie spółki (art. 177–179 KSH) – samo zobowiązanie umowne nie wywoła skutku wobec spółki.
Redagując klauzulę o karze umownej, warto pamiętać o trzech regułach. Po pierwsze, art. 484 § 1 KC ogranicza wierzyciela do wysokości zastrzeżonej kary, chyba że strony wyraźnie dopuściły odszkodowanie uzupełniające – brak takiego zastrzeżenia bywa dotkliwy przy szkodach przewyższających karę. Po drugie, art. 484 § 2 KC pozwala dłużnikowi żądać zmniejszenia kary, gdy zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane albo gdy kara jest rażąco wygórowana, a uprawnienia tego nie można wyłączyć umownie. Po trzecie, kara musi być oznaczona w sposób pozwalający ustalić jej wysokość na podstawie kryteriów znanych stronom już w chwili zawarcia umowy. Sąd Najwyższy w uchwale z 9 grudnia 2021 r. (III CZP 16/21) dopuścił karę określoną jako procent ustalonego wynagrodzenia za każdy dzień zwłoki, nawet bez wskazania terminu końcowego naliczania ani kwoty maksymalnej – wystarczy zatem sama formuła, nie jest konieczna konkretna kwota. W wyroku z 21 stycznia 2026 r. (II CSKP 669/25) Sąd Najwyższy uznał natomiast za nieważne postanowienie, którego nie dało się wyliczyć na dzień zawarcia umowy. Praktyczny wniosek dla umów wspólników jest istotny: klauzula odsyłająca wysokość kary do wartości udziałów ustalanej dopiero w przyszłości przez biegłego jest obarczona realnym ryzykiem nieważności i lepiej zastąpić ją kwotą albo formułą opartą na parametrach znanych w dniu podpisania.
Odrębnego namysłu wymagają drag along i tag along, które nie mają w prawie polskim podstawy ustawowej. Konstruuje się je jako zobowiązanie umowne wsparte karą umowną, nieodwołalnym pełnomocnictwem albo opcją. Dopuszczalność zrzeczenia się odwołania pełnomocnictwa przewiduje art. 101 § 1 KC, ale wyłącznie „z przyczyn uzasadnionych treścią stosunku prawnego będącego podstawą pełnomocnictwa” – klauzula musi zatem wskazywać ten stosunek i interes pełnomocnika. W wyroku z 23 czerwca 2020 r. (V CSK 522/18) Sąd Najwyższy potwierdził, że nieodwołalność pełnomocnictwa nie powoduje jego nieważności, traktując ją jednak przede wszystkim jako zobowiązanie mocodawcy, którego naruszenie rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą. Z tego względu nieodwołalne pełnomocnictwo należy traktować jako mechanizm wspierający, a nie samodzielną gwarancję wykonania klauzuli. Trzeba też uwzględnić, że pełnomocnictwo do zbycia udziałów wymaga formy właściwej dla samej czynności (art. 99 § 1 KC w zw. z art. 180 § 1 KSH), a co do zasady wygasa ze śmiercią mocodawcy lub pełnomocnika, chyba że w jego treści zastrzeżono inaczej (art. 101 § 2 KC).
Kiedy umowa wspólników nie wystarczy – granice jej skuteczności Świadomość granic jest równie istotna jak sam katalog klauzul. Naruszenie umowy wspólników nie stanowi podstawy powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały z art. 252 § 1 KSH, ponieważ przepis ten dotyczy wyłącznie uchwał sprzecznych z ustawą. Głos oddany wbrew uzgodnieniom pozostaje ważny, a podjęta uchwała – skuteczna. Właściwą sankcją pozostaje odpowiedzialność odszkodowawcza wobec pozostałych stron umowy, w praktyce realizowana przez karę umowną. To właśnie dlatego wysokość kar i sposób ich naliczania wymagają w umowie wspólników szczególnej uwagi – przesądzają o tym, czy klauzula rzeczywiście powstrzyma wspólnika przed jej złamaniem.
Otwarta pozostaje droga z art. 249 § 1 KSH, przewidującego uchylenie uchwały sprzecznej z umową spółki bądź dobrymi obyczajami i jednocześnie godzącej w interesy spółki lub mającej na celu pokrzywdzenie wspólnika. Umowa wspólników nie jest umową spółki, w grę wchodzi więc wyłącznie przesłanka dobrych obyczajów, i to w połączeniu z jedną z pozostałych. Warto przy tym pamiętać o uchwale Sądu Najwyższego z 10 marca 2016 r. (III CZP 1/16), zgodnie z którą nawet sprzeczność uchwały z umową spółki nie jest samodzielną przesłanką jej uchylenia.
Kwestia dopuszczalności zobowiązania wspólnika do głosowania w określony sposób nie doczekała się dotąd jednoznacznego stanowiska Sądu Najwyższego. Przeważa pogląd dopuszczający takie zobowiązanie w sferze czysto obligacyjnej, z zastrzeżeniem, że nie może ono prowadzić do oderwania prawa głosu od udziału ani do zrzeczenia się tego prawa. Praktyczny wniosek jest jeden: skuteczność takiej klauzuli należy opierać na sankcji finansowej, a nie na oczekiwaniu wykonania zastępczego. Dotyczy to zwłaszcza zobowiązania do głosowania za zmianą umowy spółki – zmiana ta wymaga uchwały w formie aktu notarialnego (art. 255 § 3 KSH), a wyroku zastępującego oświadczenie woli z art. 64 KC nie da się posłużyć w miejsce uchwały zgromadzenia.
Ograniczone są także możliwości posłużenia się pełnomocnictwem – art. 243 § 2 KSH wymaga dla niego formy pisemnej pod rygorem nieważności, a § 3 wyłącza możliwość, by pełnomocnikiem na zgromadzeniu był członek zarządu lub pracownik spółki, co przekreśla popularną konstrukcję udzielenia pełnomocnictwa prezesowi zarządu.
Mechanizmy wyjścia z impasu i rozstrzyganie sporów korporacyjnych Przy parytecie udziałów 50/50 albo przy wymogu kwalifikowanej większości konflikt prowadzi do paraliżu decyzyjnego. Polskie prawo nie reguluje mechanizmów anti-deadlock, dopuszcza je natomiast art. 353¹ KC. W praktyce stosuje się opcje put i call oraz procedury typu russian roulette i texas shoot-out, wykonywane przez ofertę nieodwołalną lub umowę przedwstępną. Brak orzecznictwa testującego te klauzule nakazuje ostrożność: mechanizm rażąco asymetryczny, faktycznie przesądzający o przejęciu spółki przez stronę dysponującą większymi zasobami, naraża się na zarzut sprzeczności z zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 2 KC).
Odrębną pułapką jest zderzenie mechanizmu impasowego z ograniczeniem zbywalności w umowie spółki. Jeżeli zbycie udziałów wymaga zgody zarządu, a to właśnie zarząd jest sparaliżowany konfliktem, klauzula shoot-out nie zadziała dokładnie w tej sytuacji, dla której ją stworzono. Umowa spółki powinna zatem wyłączać stosowanie ograniczeń zbywalności do transakcji realizowanych w wykonaniu uzgodnionej procedury wyjścia albo przewidywać zgodę udzielaną przez zgromadzenie wspólników wyłączonym głosem zainteresowanego.
Odrębnie należy zaprojektować sposób rozstrzygania sporów. Zgodnie z art. 1163 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego zapis na sąd polubowny zamieszczony w umowie spółki wiąże spółkę, jej wspólników oraz organy spółki i ich członków – i tylko taki zapis obejmuje spory korporacyjne, w tym powództwa o uchylenie i stwierdzenie nieważności uchwał. Konieczne jest przy tym spełnienie dodatkowych wymogów z art. 1163 § 2 KPC: zapis musi przewidywać obowiązek ogłoszenia o wszczęciu postępowania w sposób wymagany dla ogłoszeń spółki, najpóźniej w terminie miesiąca od dnia wszczęcia, oraz zapewniać wspólnikom możliwość przystąpienia do postępowania. Klauzula arbitrażowa zamieszczona wyłącznie w umowie wspólników wiąże natomiast jedynie jej strony. Bezpiecznym rozwiązaniem są zapisy równoległe, wskazujące ten sam sąd arbitrażowy.
Umowa wspólników w spółce z o.o. – zagadnienia najczęściej podnoszone przez klientów Czy umowa wspólników wymaga formy notarialnej? Nie. Wystarczy forma pisemna, a w praktyce zaleca się podpisy notarialnie poświadczone ze względów dowodowych. Formy szczególnej wymagają natomiast poszczególne czynności wykonawcze – zbycie udziałów wymaga formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi (art. 180 § 1 KSH). Jeżeli umowa wspólników zawiera zobowiązanie do zbycia udziałów o cechach umowy przedwstępnej, zachowanie tej formy pozwala dochodzić zawarcia umowy przyrzeczonej, a nie tylko odszkodowania.
Czy umowa wspólników jest jawna? Nie. Nie podlega złożeniu do KRS ani ujawnieniu w aktach rejestrowych, co odróżnia ją od umowy spółki. Poufność bywa jednak przełamana pośrednio – gdy uzgodnienia wymagają zmiany umowy spółki, gdy umowa wspólników stanowi załącznik do wniosku rejestrowego, gdy trzeba się na nią powołać w postępowaniu sądowym, a także w toku due diligence przy transakcji. Odrębnie należy ocenić, czy uzgodnienia nie kreują uprawnień istotnych dla ustalenia beneficjenta rzeczywistego zgłaszanego do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych ani nie przesądzają o przejęciu kontroli podlegającym zgłoszeniu Prezesowi UOKiK.
Czy umowa wspólników wiąże nowego wspólnika? Nie z mocy prawa. Nabywca udziałów nie staje się jej stroną automatycznie, dlatego standardem jest zobowiązanie każdego wspólnika do doprowadzenia do przystąpienia nabywcy do umowy jako warunku zbycia udziałów, wsparte karą umowną oraz odpowiednim ograniczeniem zbywalności w umowie spółki. Bez takiej konstrukcji pierwsza transakcja na udziałach wyłącza całą ochronę.
Czy zakaz konkurencji obowiązuje wspólnika z mocy ustawy? Nie. Art. 211 KSH dotyczy członków zarządu. Wobec wspólnika zakaz konkurencji musi zostać zastrzeżony umownie – w umowie spółki jako dodatkowy obowiązek wobec spółki albo w umowie wspólników – i opatrzony realną sankcją. Klauzula powinna przy tym definiować działalność konkurencyjną, zasięg terytorialny oraz okres obowiązywania, także po zbyciu udziałów.
Co zrobić, gdy konflikt jest już trwały? Pozostają środki ustawowe. Pierwszym jest wyłączenie wspólnika z ważnych przyczyn jego dotyczących (art. 266 § 1 KSH) – z powództwem muszą jednak wystąpić wszyscy pozostali wspólnicy, a ich udziały muszą stanowić więcej niż połowę kapitału zakładowego. Umowa spółki może złagodzić ten wymóg i przyznać legitymację mniejszej liczbie wspólników dysponujących ponad połową kapitału, przy czym wówczas pozwani powinni być wszyscy pozostali wspólnicy (art. 266 § 2 KSH). Skuteczność orzeczenia zależy od zapłaty ceny przejęcia w terminie wyznaczonym przez sąd (art. 267 § 1 KSH). Drugim środkiem jest rozwiązanie spółki przez sąd, gdy osiągnięcie jej celu stało się niemożliwe bądź zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki (art. 271 pkt 1 KSH).
Umowa wspólników w spółce z o.o. – wsparcie Kancelarii Nie istnieje jeden wzór umowy wspólników. Jej treść zależy od układu sił, obecności inwestora finansowego, planów wyjścia oraz tego, czy spółka ma charakter rodzinny, czy projektowy. Stałą regułą pozostaje natomiast rozdział materii: to, co ma działać wobec spółki i osób trzecich, trafia do umowy spółki; to, co ma pozostać poufne i elastyczne – do umowy wspólników. Oba dokumenty powinny powstawać równolegle i wzajemnie się uzupełniać.
Warto również śledzić kierunek zmian legislacyjnych. Nowelizacja Kodeksu spółek handlowych uchwalona przez Sejm 4 września 2026 r., pozostająca w toku procesu legislacyjnego, ma umożliwić udzielanie pełnomocnictw na zgromadzenie wspólników w formie dokumentowej – co po wejściu w życie będzie wymagało przeglądu umów spółek pod kątem tego, czy i w jakim zakresie spółka chce z tego ułatwienia skorzystać. Nowelizacja nie zmienia natomiast art. 243 § 3 KSH, więc zakaz pełnienia funkcji pełnomocnika przez członka zarządu i pracownika spółki pozostanie w mocy. Kancelaria przygotowuje umowy wspólników i zmiany umów spółek, prowadzi audyt istniejących dokumentów korporacyjnych oraz reprezentuje wspólników w sporach. Zapraszamy do kontaktu i umówienia konsultacji – przedstawimy propozycję struktury dokumentów wraz z harmonogramem i kosztorysem.
Prowadzisz spółkę i masz sprawę do rozwiązania?
Od tego pytania zaczyna się większość rozmów z prawnikiem. Konsultacja jest płatna, 600 zł netto (738 zł brutto). Płacisz za realną poradę: powiemy, czy masz problem prawny, co da się z nim zrobić i ile to mniej więcej kosztuje. Na nic dalej Cię to nie wiąże, a przepisy zostaw nam, od tego jesteśmy.
- 1 Rozmowa
Mówisz, co się dzieje, własnymi słowami.
- 2 Co dalej
Powiemy, jakie masz wyjścia i ile to kosztuje.
- 3 Działamy
Dajesz zielone światło i sprawa jest nasza.
Specjalizuje się w prowadzeniu sporów sądowych, ze szczególnym uwzględnieniem spraw z zakresu prawa cywilnego, gospodarczego, handlowego oraz upadłościowego. Głównym obszarem jej praktyki zawodowej jest kompleksowa obsługa klientów, w szczególności w zakresie windykacji należności, zarówno na etapie postępowania sądowego, jak i egzekucyjnego. W kancelarii HWW Hewelt Wojnowski Lindner i Wspólnicy pracuje jako Associate w Dziale Procesowym.
Zobacz profil →Nie przegap kolejnej analizy
Co miesiąc najważniejsze nowelizacje i ich praktyczne skutki dla biznesu, zebrane i zinterpretowane przez prawników HWW.